Dzień w kalifornijskiej Venice

8

Venice – dzielnica w Los Angeles (LA) położona nad oceanem Spokojnym. Miasto Venice zostało założone przez Abbot Kinney jako kurort. W 1926 roku Venice zostało przyłączone do miasta Aniołów. Venice jest ikoną LA, którą chyba każdy z nas nieraz widział oglądając amerykańskie filmy. Długa i szeroka plaża, przy której stoją kolorowe domy oraz wysokie palmy. A do tego piękne zachody słońca, które można oglądać z plaży. Właśnie takie było moje wyobrażenie o Venice, dlatego odwiedzając LA, bardzo chciałam zobaczyć miejsce, które wiele razy widziałam w telewizji i przekonać się jak wygląda w rzeczywistości.

Nazwa Venice podobno została zapożyczona od włoskiej Wenecji, która jak każdy wie słynie z licznych kanałów wodnych. Podobnie jest w kalifornijskiej Venice. Nad kanałami stoją bardzo drogie domy, a przejażdżka łódką przez kanały stanowi ogromną atrakcję w Venice. Chyba wielu z nas skrycie marzy, żeby zobaczyć jak żyją milionerzy? 🙂

Pierwsze miejsce, do którego skierowałam swoje kroki to znana promenada położona nad samym oceanem – Venice Beach Boardwalk lub Venice Ocean Front Walk.  Venice odwiedziłam w styczniu, czyli zimą. Średnia temperatura zimą w Los Angeles wynosi około 13 stopni, dlatego na plaży spodziewałam się pustek. Byłam w ogromnym błędzie. Mimo, że tego dnia było dość chłodno i potwornie wiało, Venice tętniło życiem. Wszędzie było pełno mieszkańców i turystów, a co niektórzy mieli nawet odwagę pływać w oceanie.

Promenada Venice Beach Broadwalk jest oazą niezliczonych sklepików, kawiarni oraz licznych pokazów ulicznych. Venice jest skupiskiem ludzi i właśnie oni sprawiają, że to miejsce jest tak kolorowe i pełne energii. Venice po prostu tryska energią, na każdym kroku coś się dzieje. Co kilka metrów można zobaczyć pokazy taneczne, muzyczne, kaskaderskie, artystyczne lub ciekawie przebranych ludzi. Chyba nikogo nie dziwi tu widok Green Doctors, czyli sklepów, w których od ‘lekarzy’ można kupić receptę na marihuanę zdrowotną… (jej zapach unosi się w powietrzu w całym Venice). Odwiedzający Venice Beach, chyba liczą na niecodzienne widoki i ciekawe, często bardzo oryginalne osobowości, których z pewnością tam nie brakuje.

Venice przyciąga również ludzi kochających sport. To właśnie tu znajduje się znana Muscle Beach, czyli siłownia na powietrzu, na której ćwiczył międzi innymi Arnold Schwarzenegger. Oprócz tego, Venice jest popularnym miejscem do grania w tenisa, jazdy na rolkach czy rowerze. Będąc w Kalifornii, nie mogłam ominąć jednej z największych atrakcji –przejażdżki rowerem z Venice Beach do molo w Santa Monica. Około 5cio kilometrowa trasa prowadzi wzdłuż oceanu między wysokimi palmami oraz budkami ratowników poustawianymi na plaży. Jeśli zastanawiacie się, czy warto to nie zastanawiajcie się ani chwili dłużej – warto! Z wypożyczeniem roweru nie powinno być problemu, bo wypożyczalni jest na pęczki.

W Santa Monica koniecznie trzeba wejść na słynne molo Santa Monica Pier, którego ikoną jest diabelski młyn. Diabelski młyn jest częścią parku rozrywki Pacific Park. Właśnie tak wyobrażałam sobie amerykańskie wesołe miasteczko – bardzo kolorowe stragany z trochę kiczowatymi nagrodami i pamiątkami, stoiska z ogromną watą cukrową i coca colą. Wszędzie fast foody, do których były ogromne kolejki.

Czas gonił nieubłagalnie i po krótkim spacerze trzeba było wracać do Venice, aby oddać rower. Wracałam tą samą drogą, z jednej strony ścieżki rowerowej towarzyszyły mi tłumy ludzi spacerujących po deptaku i siedzących w restauracjach a z drugiej strony plaża i ocean. Nie mogłam oderwać wzroku od tej drugiej strony, szczególnie, że słońce zaczęło zachodzić malując niebo na mocno pomarańczowy kolor. Po oddaniu roweru, szybko wróciłam na plażę i próbowałam uchwycić zachód słońca, który naprawdę był spektakularny.


Venice beach w Los Angeles okazało się świetnym miejscem na spędzenie dnia. Miejsca, które odwiedziłam w Venice wydawały się takie znane. Czułam jakby już tam kiedyś była i to wszystko kiedyś widziała. Przez chwilę poczułam się jakbym sama grała w filmie. A co do zachodu słońca, to był naprawdę piękny.

Co myślicie o Venice? Macie ochotę spędzić tam dzień?

8

Facebook - Komentarze

Dzięki, że zaglądasz na bloga. Jeśli spodobał Ci się wpis, nie wahaj się zostawić po sobie śladu w postaci komentarza lub polecenia tekstu przez kliknięcie serduszka. Każdy pozytywny sygnał od czytelników motywuje mnie do dalszego pisania bloga. - Karolina

Komentarze do “Dzień w kalifornijskiej Venice”

Zostaw komentarz

  • subskrybuj



  • Najczęściej komentowane