Co to był za rok! Mój 2016 w pigułce

7

Na 2016 rok nie miałam żadnych planów ani postanowień noworocznych. Nie planuję, bo moje plany ciągle się zmieniają. Mam 100 pomysłów na minutę i czasem sama nie nadążam za swoimi myślami. Wiedziałam jedno – to miał być pierwszy rok od bardzo dawna, kiedy nie opuszczę kraju, w którym mieszkam. Kończył mi się polski paszport, a australijskiego jeszcze nie mogłam mieć. Pomyślałam, że skoro nie mogę opuścić Australii to będę miała dobrą okazję na zwiedzanie Australii oraz skupienie się na swojej karierze zawodowej.

STYCZEŃ

Nowy rok i początek stycznia spędziałam w Melbourne z polską grupą taneczną Wisła, do której należałam. Braliśmy udział w PolArt, czyli wydarzeniu promującym polską kulturę. Festiwal odbywa się do trzy lata w jednej z australijskich stolic stanowych. Razem z Wisłą przedstawiałam polską kuturę przez taniec.

LUTY

Australijczycy uwielbiają kempingi. W taki sposób obchodziliśmy urodziny koleżanki w Byron Bay. Grupą 18 osób wynajęliśmy namioty typu SAFARI, gdzie spędziliśmy weekend. Plaża, która ciągnęła się przez kilometry była tylko dla nas. Raj na ziemi.

MARZEC

Po 5 latach od pierwszej wizyty, wróciłam na Wielką Rafę Koralową i spełniłam moje największe marzenie – lot nad rafą. Po prostu bajka. Nie dość, że spotakałam się z koleżanką z Polski na końcu świata to udało nam się zorganizować spotkanie w cudownym miejscu w Australii – Whitsundays. W marcu wróciłam do biegania i zaliczyłam pierwszy na ten rok bieg charytatywny na 5 kilometrów.

KWIECIEŃ

Bardzo pracowity miesiąc, ale dzięki weselu znajomych udało mi się spędzić niesamowity dzień w malowniczo położonej miejscowości Bangalow, w okolicach Byron Bay.

 

MAJ

W maju znowu wybrałam się w australijskie tropiki, do Port Douglas. Miałam okazję zobaczyć dwa piękne miejsca zapisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w jednym miejscu – las Daintree i Wielka Rafa Koralowa. Nie obyło się bez węży, pająków, krokodyli i bujnej roślinności, która może zranić człowieka. Zdecydowanie niesamowite przeżycie i lekcja o przyrodzie, która nas otacza i dla której czasem nie mamy szacunku.

W maju wzięłam udział w 8km biegu charytatywnym.

CZERWIEC

Kolejne urodziny i kolejny wypad pod namiot. Tym razem wybrałam się do małej miejscowości nad oceanem w Nowej Południowej Walii – Lennox Head. Czasem ciężko uwierzyć w to, jak łatwo znaleźć plażę w Australii, która jest zupełnie pusta. Coś pięknego, szum fal, niekończące się plaże i ja.

Czerwiec okazał się bardzo owocny pod względem pracy. Wysłano mnie na zastępstwo do innej placówki na wyższą pozycję. Na początku miałam obawy, ale przecież jak bym nie spróbowała to nigdy bym się nie nauczyła niczego. Jak mówi polskie przysłowie: jak dają to bierz…

Ten miesiąc udało mi się zakończyć biegiem charytatywnym na 14 kilometrów.

LIPIEC

Kolejny wypad poza miasto, do Mt Barney. Pojechałam z grupą Polaków i ich partnerami. Nikogo nie znałam, ale przecież nie miałam nic do stracenia. Wróciłam bogatsza o kilku świetnych znajomych. Jeszcze kilka lat temu, nigdzie był nie pojechała z ‘nieznajomymi’. Podróże zmieniają nasze podjeście do ludzi.

W lipcu wybrałam się też do małej górskiej miejscowości Tyaglum, gdzie ze znajomymi wynajęliśmy stary dom na farmie. Lipiec jest najchłodniejszym miesiącem w Australii i marzyliśmy o ogrzewaniu się przy kominku. W Tyaglum było ciszo i spokojnie, z dala od autostrad i tłumów ludzi. To miejsce, w którym przyroda sama wchodziła nam do domu (łącznie z krowami, żabami i … pająkami).

SIERPIEŃ

Zostałam Australijką! Przed poznaniem męża nigdy nie planowałam przeprowadzki do Australii. Tak samo jak nie planowałam starać się o inne niż polskie obywatelstwo. Cóż, życie ma dla nas inne inne plany. W sierpniu miałam okazję pływać z wielorybami oraz zobaczyć oczko wodne otoczone skałami w kształcie serca.

Udało mi się przebieć drugi półmaraton w życiu. Mimo, że mało trenowałam i wzięłam udział tylko w kilku biegach charytatywnych skończyłam z dobrym czasem.

WRZESIEŃ

Rozpoczęłam studia podyplomowe. Czasem nie jest łatwo połączyć pracę ze studiami, ale wiem, że będzie warto. Z grupą Polek, które poznałam w czerwcu pojechałyśmy na babski wyjazd do Noosa. W końcu znalazłam paczkę super dziewczyn w Brisbane, które tak jak ja mają bzika na punkcie podróży.

Odebrałam australijski paszport! Czas zacząć planować wakacje w 2017 roku (bilety do Ameryki kupiłam jeszcze zanim odebrałam paszport 🙂 ).

PAŹDZIERNIK

To był najbardziej podróżniczy miesiąc w tym roku. Przez tydzień zwiedzałam Tasmanię jeżdząc kamperem (domem na kołach) po wyspie. Bardzo sposobało mi się takie podróżowanie. Kolejnym miejscem był Carnarvon Gorge – miejsce idealne na spacery i wędrówki wzdłuż wąwozu. Miejsce, w którym można zobaczyć aborygeńskie malowidła sprzed lat namalowane na ścianach wąwozu. Robi wrażenie.

LISTOPAD

Chyba mam szczęście do ludzi. Znowu zaproponowano mi zastępstwo na wyższym stanowisku na 2 tygodnie, z którego z chęcią skorzystałam. Podróżniczo, udało mi się popłynąć na piękną wyspę Stradbroke (North Stradbroke). Godzinka od Brisbane, ale wydaje się, jakby to miejsce było na innej planecie. Cudo.

GRUDZIEŃ

W szaleństwie urodzin i przygotowań do świat udało mi się polecieć do Sydney. Zawsze z chęcią tam wracać. To największe australijskie miasto coś w sobie ma.

Uważam, że to był bardzo owocny rok – rozpoczęte studia, dodatkowe umiejętności i doświadczenia na CV, nowi znajomi i dużo nowych miejsc. Jestem po prostu szczęśliwa i to jest chyba najważniejsze.

Odnośnie podróży, brak paszportu lub urlopu nie musi oznaczać braku podróży. Wielu z nas kojarzy podróże z długimi wyjazdami w dalekie kraje, ale tak nie musi być. Krótkie wyjazdy poza miasto, nawet na weekend też  mogą być niezapomniane.

A jakie plany na 2017 rok? Nie wiem. Zobaczymy co przyniesie Nowy Rok.  Wiem tyle, że przez brak dłuższych wakacji i w większości korzystaniu z weekendów na wyjazdy w tym roku udało mi się uzbierać ponad 5 tygodni urlopu na przyszły rok, który wykorzystuję już za 2 tygodnie! Nie mogę się doczekać!

Jaki był Wasz 2016 rok? Należycie do osób, które planują i dążą do realizacji postanowień noworocznych?

7

Facebook - Komentarze

Dzięki, że zaglądasz na bloga. Jeśli spodobał Ci się wpis, nie wahaj się zostawić po sobie śladu w postaci komentarza lub polecenia tekstu przez kliknięcie serduszka. Każdy pozytywny sygnał od czytelników motywuje mnie do dalszego pisania bloga. - Karolina

Komentarze do “Co to był za rok! Mój 2016 w pigułce”

  • Alicja says:

    Wspaniały miałaś rok i zainspirowałaś mnie tym wpisem do własnego podsumowania. Na początku wydawało mi się że 2016 był słaby pod względem wyjazdów i za nic w świecie Ci nie dorównam 😛 Jednak po rozłożeniu każdego miesiąca na części pierwsze okazało się że nie było znów tak źle 😛
    Mam też nadzieję że w tym roku uda nam się spotkać 🙂

    • Karolina says:

      Z tego co widziałam na Twoim instagramie to miałaś super rok 🙂 Dajcie znać jak będziecie się wybierać do Australii 🙂

  • Michał says:

    Bardzo ciekawy miałaś ten rok;) Nic tylko zazdrościć i gratulować nowych doświadczeń. Mi w 2016 udało się wyjechać z narzeczoną na 3 miesiące do Korei Południowej;) W przyszłości planujemy przenieść się do Australii, więc na Twoim blogu zostanę na dłużej:D

Zostaw komentarz

  • subskrybuj



  • Najczęściej komentowane