Podróże razem czy osobno?

0

Zanim poznałam męża miałam nadzieję, że moja druga połowa będzie uwielbiała podróże tak jak ja. Wyobrażałam sobie, że razem będziemy jeździć po świecie, próbować miejscowych przysmaków, spacerować i oglądać zachody słońca. Chyba naoglądałam się za dużo romantycznych filmów i za dużo przeczytałam książek i artykułów o ludziach, którzy razem podróżują po świecie. Życie nie jest filmem i nie wszystko układa się po naszej myśli. Mój mąż nie lubi podróżować. Jak sam twierdzi ma inne priorytety: studia i praca. Podróże są na samym końcu jego listy. I ja to szanuję. 

No dobra, ale jak spełniać swoje największe marzenia jak mój partner podróżowaniem nie jest zainteresowana?

Na początku próbowałam przekonać Adriana do wspólnych wyjazdów. Ale nie zawsze był taki spontaniczny jakbym po nim tego oczekiwała.
Raz na jakiś czas wyjeżdżamy razem, ale już nie tak często jak kiedyś. Każdy ma swoje cele i marzenia i ważne jest, aby uszanować zainteresowania i pasje drugiej osoby i nie narzucać na siłę swojego zdania.

Nasze dwa podróżnicze światy różnią się dość mocno: ja – uwielbiam długie spacery i kontakt z naturą. On – lubi miejskie życie (odwiedzać puby jak na Australijczyka przystało i spotykać się z kumplami). Zawsze spotykamy się w połowie. Po wielu wspólnych wyjazdach doszliśmy do porozumienia i już wiemy jak je planować, żeby każdy miał czas na spełnienie swoich marzeń. W końcu w związkach chodzi o kompromis.

Planowanie wyjazdów spoczywa na mojej głowie. Zawsze jestem odpowiedzialna za cały plan, kupno biletów i rezerwowania hoteli, planowania dni i atrakcji. W moim planie muszę uwzględnić atrakcje dla niego:

Vanuatu 2012:

Zarezerwowałam bilety do Vanuatu. Mój mąż do dziś twierdzi, że do dnia wylotu nic o wycieczce nie wiedział. No właśnie, tak to jest jak automatycznie odpowiada się ‘TAK’ a nie do końca słucha się drugiej osoby. Nawet nie wiedział, kiedy zgodził się na wyjazd. Kilka razy po tym zdarzeniu ponownie zgodził się na wycieczki, po czym zapytał: ‘Poczekaj, ale ja na żadne podróżowanie się nie zgadzam?’.

DSC_2065

Nowa Zelandia 2013:

Na wyjazd zgodził się pod warunkiem, że będzie mógł zaplanować jeden dzień. Wykupił 4 atrakcje w Queenstown w Nowej Zelandii, w tym skok na bungy, o którym poinformował mnie po fakcie.

931167_10151367656566498_582933149_n

Europa 2014:

Lecimy do Europy z przesiadką w Hong Kongu i Dubaju. Zażyczył sobie skok na bungy w Macau, wypad do parku wodnego i jazda na nartach w Dubaju. Zrobione!

W Polsce trochę się nudził, bo nikogo nie znał. Ja chciałam spotkać się z rodziną i znajomymi, a on ze mną chodził. Pod koniec wyjazdu nie wiedział kto jest kto i myliły mu się imiona. Na szczęście nasi znajomi z Brisbane mieszkali akurat w Krakowie, to pojechał ich odwiedzić. Kolejne wakacje w Polsce spędziłam sama. Tak zadecydowaliśmy razem. Ja nie musiałam się martwić, czy mu się nudzi i spokojnie spotkałam się z koleżankami i wspominałyśmy stare czasy. On z kolei mógł skupić się na studiach i pracy. Wiele osób reagowało: ‘Ale jak? Wakacje spędzacie osobno?’. Nie widzę w tym nic złego.

Hawaje 2015:

Obiecałam, że musimy wziąć tylko 4 dni urlopu. Przy kupnie biletu pomyliłam się i kupiłam lot na wcześniejszą godziną. Ja miałam wolne w dzień wylotu, ale musiałam do niego dzwonić, żeby już wracał z pracy bo spóźnimy się na lot. Musiałam spisać i podpisać kontrakt, w którym obiecałam, że przez 2 lata nigdzie go nie zabiorę. Po angielsku podpisać to sign, a ja się znowu pomyliłam i napisałam sing, czyli śpiewać. I wyśpiewałam kolejną pomyłkę, bo zapomniałam o różnicy czasu między Australią i Ameryką. Zamiast w niedzielę, wylądowaliśmy w Australii w poniedziałek. 3 miesiące później podesłał mi do linka z tanimi biletami do Japonii. I jak ja mam to odebrać? Kupiłam bilety 😉

DSC_2253

Od samego początku mówimy, że aby zgodnie ze sobą żyć i osiągać w życiu wymarzone cele musimy ze sobą rozmawiać i mieć do siebie zaufanie. Bez tego nasz dwuletni związek na odległość między Polską a Australią z pewnością by nie przetrwał. On z cierpliwością słucha moim pomysłów, chociaż mam ich 100 na minutę. Jeszcze nie poznałam bardziej cierpliwej osoby. Ja z kolei nauczyłam się jeździć sama i nie męczyć go pytaniami w stylu: ‘Pojedziesz ze mną tam? A może tam?’. Po co ja mam go ciągać w różne miejsca skoro on tego nie chce? Ciągle powtarza: ‘Jak chcesz to jedź, ale beze mnie. Ja będę na Ciebie czekał’. Od czasu do czasu wysyła mi promocje na loty, bo jak sam mówi, wie, że podróże są moją pasją. Ale również podkreśla, że on tym razem ze mną nie pojedzie.

W wiele miejsc jadę z rodziną bądź znajomymi. Mam wielkie szczęście, że ja ciągle mogę spełniać swoje marzenia i nikt mnie nie powstrzymuje od częstych wyjazdów. Poza tym mała przerwa od ukochanej osoby jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Czasami dobrze jest zatęsknić za sobą 🙂 .

Jak wygląda u Was z podróżami? Z kim najbardziej lubicie podróżować?

0

Facebook - Komentarze

Dzięki, że zaglądasz na bloga. Jeśli spodobał Ci się wpis, nie wahaj się zostawić po sobie śladu w postaci komentarza lub polecenia tekstu przez kliknięcie serduszka. Każdy pozytywny sygnał od czytelników motywuje mnie do dalszego pisania bloga. - Karolina

Komentarze do “Podróże razem czy osobno?”

  • Asia says:

    Ile osób zwala w takim przypadku na druga osobę … Bo on nie chce to i ja nie mogę, wiec jego wina ze nie spełniam swoich marzeń … Błąd … Zgadzam sie z autopsji z tym, ze związki w których jest miejsce ma takie właśnie różnice i kompromisy przetrwają wiele , każdą odległość , różnice kulturowe . Żadna sztuka robić wszystko razem . Sztuka umieć na siebie czekać , umieć zatęsknić , umieć byc dalej sobie najbliższymi podczas gdy każdy w pewnym stopniu ma swoje życie 🙂

  • PatTravel says:

    Mój mąż też nie był zainteresowany podróżowaniem i już jest panem ex- 😉

  • Karolonka says:

    Hey bardzo fajny blog;) a ja myślę, że to zależy od ludzi fajnie jest mieć coś swojego, ale trzeba trochę podzielać pasję partnera… Dlatego ja chodziłam na żużel i jadę na euro chociaż piłka nożna nie bardzo mnie interesuje. Co do czau oddzielnie uważam, że czasem jest potrzebny… Oby tylko nie za długo ja od 10 lat jestem w związku no i jak się nie widzimy za długo to mimo wszystko bardzo tęsknimy.
    Ps. Za 3 lata planuję przeprowadzkę do Australii co jest bardzo spontanicznym świeżym pomysłem, ale w zasadzie to czemu nie;)

    • Karolina says:

      Cześć! Wielkie dzięki 🙂 Tak jak pisałam, jeździmy razem na wakacje, ale ja zdecydowanie częściej i też zawsze tęsknię. Warto spróbować rzeczy, którymi interesuje się druga połowa. Myślę, że Euro Ci się spodoba, pewnie będzie fajna atmosfera. Teraz planujemy wspólne wakacje na początku przyszłego roku 🙂

  • My generalnie podróżujemy razem ale bywają też osobne wyjazdy – nie ciągamy się nigdzie na siłę i mierzymy siły na zamiary (np. ja nie dojechałabym z Krakowa nad morze rowerem więc zostałam w domu). Ale chyba nie wyobrażam sobie, że wszędzie jeździmy osobno albo jedna osoba wcale nie podróżuje 🙂 Bo to właśnie podróże nas połączyły a wcześniej jeździliśmy sami/ciągaliśmy ze sobą tych niezadowolonych 😉

    • Karolina says:

      Z niezadowolonymi nie ma co jeździć i ciągać na siłę, bo cały wyjazd może okazać się wielkim niewypałem… 😛

  • Anonymous says:

    Ja najbardziej lubię podróżować z mężem, i raczej wielkiej uciechy nie miałam bym z wyjazdu gdzies samej, chociaż uwielbiam długie spacery w pojedynkę i ten kontakt z natura o którym piszesz. Wszytko zapewne jest kwestia podejścia. Moja ciocia co roku na wyjazdy jeździ sama i wraca w pełni usatysfakcjonowana i zadowolona z wyprawy. Wujek natomiast pilnuje w tym czasie domu;)

    • Karolina says:

      Dobry wujek, czeka na żonę 😉 Nie należę do tych, którzy sami podróżują, zanudziłabym się 😛

  • Dokładnie najważniejsze to znaleźć w związku kompromis na wszystkie różnice by móc się w nim się dogadać i przetrwać 😉 My co prawda nie musimy ich za wiele szukać, ale jest to święta prawda. O ile u nas Diana też odpowiada zazwyczaj za planowanie, to akurat samych podróży innych jak wspólne sobie nie wyobrażamy… właściwie dość ciężko przytoczyć rzeczy które sobie wyobrażamy osobno…

  • Natalia says:

    Ja lubię jeździć w małej grupce, albo w parze. Samotne wyjazdy tak, ale zwykle gdy jadę do kogoś w odwiedziny. W każdym razie podobają mi się życzenia Twojego męża 😀 Narty wodne, aquapark, skok na bungee… 😀

    • Karolina says:

      Ja za bardzo nie lubię sama jeździć, szybko mi się nudzi. Poza tym, ja muszę mieć kogoś do rozmów 🙂

  • Też często podnosiłem tę kwestię, razem czy osobno. Pomimo tego, że często zdarza mi się gdzieś uciec samemu, uważam osobiście, że razem jest fajniej 🙂 Ale to kwestia, w każdym podróżniczym przypadku, bardzo subiektywna. Pozdrawiam! 🙂

    • Karolina says:

      Mi też się wydaje, że razem fajniej. Dla mnie jest nieważne czy z mężem, mamą czy koleżanką byle z kimś. Sama jakoś nie lubię…

  • No cóż, zdecydowanie wolę jeździć sama…

  • Skylar says:

    Hej Karolina! Bardzo fajny wpis. To w takim razie u mnie trochę podobnie 😉 Mój owszem lubi poznawać świat, chyba go trochę tą pasją zaraziłam, ale jego zwiedzanie jest zupełnie inne. On woli spokojniejsze tempo, najlepiej wynajęty samochód, porządne hotele i przede wszystkim – dużo dobrego jedzenia 🙂 Z kolei ja mogę nie dosypiać, spędzić całą noc w pociągu, byle tylko dojechać do miejsca X gdzie myślę, że zrobię piękne zdjęcia i coś fajnego przeżyję. Uwielbiam komunikację miejską i z tego powodu mieliśmy z moim B. trochę konfliktów 🙂 Zazwyczaj też organizacją zajmuję się tylko ja, tak jak u Was, a kiedy coś pójdzie nie tak, np. pomylę się, to wszystkie gromy idą na mnie…. 🙂 Na szczęście mój partner nie ma nic przeciwko temu, żebym jeździła sama, i dlatego często jest tak że owszem wspólnie wyjeżdżamy, ale gdzieś po drodze się rozdzielamy i każde spędza dzień po swojemu. Potem oboje jesteśmy zadowoleni 🙂
    Do Polski też częściej jeżdżę sama i bardzo sobie to chwalę, też nie rozumiem tego zdziwienia niektórych ludzi 🙂
    Pozdrawiam!

    • Karolina says:

      Hej! Dzięki za komentarz, widzę, że mamy podobne podejście do podróży. Ja planuję z mężem dłuższe wakacje na początku przyszłego roku, prawdopodobnie Ameryka, coś w Europie i Polska, z czego ja pewnie zostanę w Polsce dłużej. I tak każdemu odpowiada. Byle się do niczego nie zmuszać. Nauczyłam się, że takie wyjazdy czy ogólnie robienie czegoś na siłę jest bezsensu. Lepiej znaleźć osobę, której to sprawi przyjemność i nie będzie żadnych niedomówień czy sprzeczek. Buziaki! 🙂

Zostaw komentarz

  • subskrybuj



  • Najczęściej komentowane