Dlaczego warto wysyłać listy i kartki?

0

Wzięło mnie na wspomnienia. Chwyciłam za moje pudła z pamiątkami, żeby znaleźć stare rysunki, które dostawałam od mojego chrześniaka jak był mały. Jak szukałam rysunków – patyczaków (ludziki zrobione z kilku kresek) natrafiłam na listy i pocztówki.

IMG_4891

Każdy wie, że w dzisiejszych czasach coraz mniej ludzi pisze listy lub wysyła pocztówki. Łatwiej, szybciej i taniej napisać maila, SMS, pogadać na czacie albo wysłać wiadomość na portalu społecznościowym. Ale skrzynkę odbiorczą opróżnimy, SMS skasujemy, a portale społecznościowe, których teraz używamy za ileś lat przestaną istnieć.

Ja jestem z tych ‘staroświeckich’ i piszę listy i kartki. Do rodziców przynajmniej raz w miesiącu. Zawsze dorzucę zdjęcia albo kilka bazgrołów. Zawsze wysyłam im kartki z podróży. Nawet jak jadę na weekend do Sydney czy Melbourne wysyłam im kartkę, chociaż już mają kartki z tych miejsc. Jak ich odwiedzam w Polsce, przeglądam kartony i czytam, co im kiedyś pisałam, gdzie i z kim byłam i co robiłam. Uwielbiam wspomnieniami wracać do przeszłości, do moich podróży. Sama od znajomych dostaję raz na jakiś czas listy i kartki. W sumie, jakby wyliczyć z jakiś krajów dostałam kartki to już pewnie odwiedziłam cały świat! Od przeprowadzki do Australii uzbierałam już 2 pudełka pełne listów, kartek i pocztówek. W Polsce, na strychu pochowane są pewnie jeszcze z 2.

IMG_4892

Uwielbiam ten magiczny moment, kiedy dostaję list bądź pocztówkę. Wygodnie siadam na sofie i dopiero wtedy je czytam. Nawet jak są to zwykle pozdrowienia, muszę wygodnie usiąść, dokładnie obejrzeć pocztówkę bądź list i z 10 razy przeczytać ich treść.

Nie ma wątpliowści, że pisanie listów i kartek zajmuje trochę czasu. Chociażby kupienie tej odpowiedniej pocztówki, nie mówiąc już o przejściu się na pocztę, żeby kupić znaczek (ja kupuję po 10 znaczków na raz). Każdy list niesie ze sobą jakąś historię. Czasem zapominamy o nich i kilka dni czekają na wysłanie (w większości przypadku pewnie dlatego, że nie możemy wybrać się na pocztę po znaczek 🙂 ). Innym razem piszemy w autobusie na kolanie, na plaży, bo jesteśmy smutni i chcemy się pożalić. Może za kimś tęsknimy albo po prostu chcemy podzielić się jakaś wesołą nowiną. Czasami uczucia łatwiej przelać na papier.

Uważam, że pisanie listów ćwiczy wyobraźnię, pamięć i cierpliwość. Listy, które dostaję są adresowane tylko dla mnie, od serca. Każdy jest pisany inną ręką, długopisem, w innym miejscu, może też ma inny zapach. Już teraz z radością przeglądam listy i kartki sprzed 5 lat. Wyobraźcie sobie, jak będę się cieszyła w wieku 80 lat.

Sama widzę, po konkursach na Mojej Australii, ile osób chce dostać kartkę. Taka mała rzecz a cieszy, zawsze dostaję wiadomości z podziękowaniami za kartki. Nawet dostałam kilka pocztówek z Ameryki od jednej czytelniczki, co było bardzo miłe.

Spróbujcie komuś wysłać kartkę z wakacji, z Sopotu, Zakopanego, Londynu czy Bali, czy nawet z bloku obok. Założę się, że ktokolwiek ją dostanie, położy na lodówce albo biurku i co jakiś czas będzie na nią zerkał z uśmiechem na buzi. Bo każdy lubi coś dostać, szczególnie coś od serca, tylko dla nich. Dajcie znać, czy się ucieszyli!

 

Warto czy nie warto wysyłać kartki i listy? – oto jest pytanie

0

Facebook - Komentarze

Komentarze do “Dlaczego warto wysyłać listy i kartki?”

  • Małgosia says:

    ja również lubię dostawać kartki i wysyłać, chociaż do znajomych to tylko z okazji świąt
    jak będę na emeryturze to wyjmę te kartony i przeczytam wszystko od początku. Szkoda że coraz więcej osób wysyła życzenia i pozdrowienia przez telefon lub komputer

  • Len ka says:

    Z wyjazdów zawsze przywożę mnóstwo pocztówek! Czasem wysyłam je od razu na miejscu , a jak mało czasu to wysyłam z domu. Mam kilku przyjaciół, którzy zawsze o mnie pamiętają i przywiozą mi z wycieczki. Zawsze ich proszę o napisanie kilku słów. Jakieś najbardziej zapamiętane chwile. Najbardziej lubię dostawać od mojej sąsiadku Uli. Nie ważne, gdzie będzie zawszę znajdzie chwilę, aby zajść na pocztę i wysłać mi kartkę. Dużo wymieniam się też pocztówkami. Mam już ich całkiem sporo. W sumie na ten temat piszę bloga. 🙂 Mam taki cel, aby zebrać kartki z całego świata (każdy kraj, każda wyspa) 🙂 Listy też piszę! Uwielbiam tą formę kontaktu. Najbardziej lubię moment wyciągania przesyłek ze skrzynki 🙂

    • Karolina says:

      Też uwielbiam wyciągać listy ze skrzynki! Jakiego bloga piszesz? Może pomogę Ci z zebraniem tych kartek, przede wszystkim z Australii 🙂 Świeny masz ten cel, żeby dostać kartkę z całego świata. Trzymam kciuki!

  • balkanyrudej says:

    Ja zazwyczaj nie wysyłam pocztówek, bo o tym po prostu zapominam. Sama lubię je dostawać, ale później zazwyczaj albo giną albo walają się w odmętach szuflad, więc raczej rzadko kiedy proszę kogoś o wysyłanie ich z podróży. Dużo bardziej wolę oglądać przywiezione przez kogoś z wyjazdu zdjęcia, niż pocztówki.

    • Karolina says:

      Też uwielbiam oglądać zdjęcia! Ale wydrukowane, bo na komputerze patrzę się zazwyczaj na 20 takich samych zdjęć…

  • Gdy wybrałam się w moją długa podróż to z każdego miejsca wysyłałam kartki – dużo frajdy, ale czasem też trudu aby znaleźć znaczki i wysłać kartki…

    • Karolina says:

      Czasem trzeba się sporo namęczyć, żeby znaleźć znaczek, to prawda, ale ja to lubię właśnie. Czasem kupienie znaczka i kartki to przygoda sama w sobie i poźniej lubię wspominać, ale czasem się natrudziłam.

  • Asia (Lisy w drodze) says:

    Tak, coś w tym jest.. człowiek się rozleniwił, ale jak wyjeżdżaliśmy w świat to najbardziej obdarowywanego obcokrajowca cieszyła kartka z wizerunkiem Polski:)

  • Brewa says:

    No nie wiem – fajnie jest dostać kartkę, ale moja pedantyczna natura sprawia, że nie wiem potem, co z nimi począć i ostatecznie lądują w śmietniku ;).

  • Najistotniejsze chyba w tym wszyskiem jest to, że jeżeli wysyłasz komuś kartkę to znaczy że o tej osobie po prostu myślisz. Tyle i aż tyle 🙂 Najlepiej to wysyłać jakieś własnoręczne rysunki i tak dalej… no ale to już trzeba mieć uzdolnienia artystyczne, których niestety mi brak 😛

  • Gustav says:

    Zgadzam sie z Wami, kartki to piekna rzecz. Fragment rzeczywistosci zakonserwowany w czasie- trwaly i materialny. Ja swoje kartki a takze inne pamiatki po przeszlosci niestety stracilem podczas przeprowadzki wiele lat temu, szkoda ich….Tak jakby “stracilem ” przeszlosc..

    Tym bardziej milo mi bylo dostac pierwsza od wielu lat pocztowke- noworoczne pozdrowienia od kolezanki z Rosjii ( I to az z Dalekiego Wschodu…) Poznalismy sie na Fb, zapropronowala wyslanie pocztowki, zgodzilem sie chetnie….I nie zaluje. Swoja tez do niej wyslalem.

    Zgadzam sie z Toba, Karolina, ze zaden portal spolecznosciowy ani mail nie zastapi dotyku papieru, jego zapachu, nie da takiego przypomnienia emocjii I zdarzen z przeszlosci,

    A wysilek, jaki podejmujemy zeby kupic do nich znaczki, koperty, i na koniec fizycznie je wyslac- swiadczy o naszym szacunku do adresatow.

    Twoj artykul dal mi sporo do myslenia. Mysle, ze bede czesciej wysylac kartki, nawet bez okazji, moze wtedy czesc innych osob to “chwyci”….I odpisze….Dzieki za przypomnienie !

    PS. Co do maili itp- te, ktore naprawde uwazam za wazne z rozmitych powodow, kopiuje do notatnika, a potem drukuje- I tak one tez dostaja materialna forme. )))

    Powodzenia w dalszym pisaniu bloga, serdecznie pozdrawiam

    • Karolina says:

      Gustav, bardzo dziękuję za cudowny komentarz. Bardzo mi przykro, że straciłeś pamiątki. Mam nadzieję, że udało Ci się zachować choć niektóre. Z chęcią wyślę Ci kartkę z Australii. Jeśli zgadasz się, poproszę o adres w prywatnej wiadomości. Możesz zbierac kartki od początku i może uzierasz nową kolekcję 🙂

Zostaw komentarz

  • subskrybuj



  • Najczęściej komentowane