Jak zaplanować podróż?

0

Zastanawialiście się, w jaki sposób planuję moje podróże? Ten artykuł powinien pomóc Wam zrozumieć, jak z rozsądkiem zaplanować dobre wakacje.

Pierwsze co robię to szukam biletów, obojętnie dokąd. Szukam tanich połączeń, promocji i wtedy decyduję, czy chce tam jechać, czy warto i czy stać mnie na noclegi i atrakcje, no i oczywiście sprawdzam pogodę.  Tak kilka lat temu znalazłam się na Bali. Po 2 latach spotykałam się z rodziną. Lot do Polski był dla mnie za drogi, dla nich było drogo przyjechać do Australii, więc spotkaliśmy się po środku, w Tajlandii. A jak już lecieliśmy to Tajlandii, to po co siedzieć w miejscu przez 2 tygodnie, można też polecieć w inne miejsce. Szukałam tanich połączeń w Azji i początkowo miało jeszcze być Borneo i Bali, ale stanęło w końcu na Bali. Wychodzę z założenia: jak już lecisz tyle godzin w jedno miejsce, warto dopłacić kilkaset złotych więcej, aby zobaczyć miejsce obok, bo nie wiesz, kiedy znowu i czy w ogóle tam wrócisz. Tak samo z korzystaniem z atrakcjami. Nie planuję podróży jak wiem, że nie będzie mnie stać na nic innego niż leżenie na plaży czy siedzenie w hotelu. Jak już lecę do Tajladnii to chce mieć pewność, że mam na tyle wystarczająco pieniędzy, żeby popłynąć na wyspę Phi Phi, pojeździć na słoniu, zwiedzać Bangkok albo iść na uliczne masaże. Staram się też wybierać właśnie takie kraje które są na moją kieszeń. Wyobrażacie sobie być już w Tajladnii i nie być w stanie nigdzie się wybrać bo nie macie na to kasy? Jak dla mnie to sam przylot tam to byłaby już strata kasy. Lepiej przełożyć wycieczkę. Pamiętajcie, że takie szukanie tanich połączeń czasami może zająć sporo czasu. Czasami, aby oszczędzić na bilecie, Wasza trasa może uleć zmianie,  ale opłaca się. W końcu bilety na Hawaje i do Japonii udało mi się kupić za około AUD 400 w dwie strony.

Strony, z których korzystam, żeby znaleźć loty:

Expedia

Skyscanner

IMG_2980

Drugie, kasa. Pewnie, tu wielu z Wam pomyśli, że w Australii pieniądze rosną na palmach i jest łatwiej i tak dalej i tak dalej. Ale za mieszkanie, rachunki, samochód i jedzenie też trzeba płacić. Żeby łatwiej było mi oszczędzić na podróże, od lat odkładam drobne. Za czasów studenkich w Anglii, jak już uzbierałam wystraczająco pieniędzy, żeby zapłacić za pokój,  odkładałam wszystkie napiwki do pudła po butach. Akurat wtedy zbierałam na wycieczkę do Azji. Narysowałam palmy, na tyle ile umiałam, bo zdolności do rysowania nie mam w ogóle i codziennie patrzałam na to pudło. Jak miałam resztę po zakupach, od razu wkładałam do pudła. W Polsce miałam świnkę skarbonkę. W do pracy i wszędzie gdzie się dało jeździłam na rowerze. Do świnki wędrowało wszystko czego nie przeznaczyłam na bilety. W Australii zbieram do słoika po kawie. W pracy każdy codziennie chodzi na kawę, ja przyniosłam swoją w granulkach i sobie robię. Nie myślcie, że jestem sknera, też raz na jakiś czas pójdę ze znajomymi z pracy na kawę, ale 4/5 razy kawa nie smakuje dobrze i nie widzę sensu płacić za nią $5. No i rzeczy oczywiste, jak gotowanie, czy oglądanie filmów w domu. Na tym też można sporo oszczędzić. Przed każdym wyjazdem, za każdym razem jak idę do miasta wymieniam po kilkadziesiąt dolarów na walutę kraju, do którego lecę. Uwierzcie, można sporo uzbierać i taka wymiana waluty ‘na raty’ nie jest tak bardzo odczuwalna.

IMG_4435-e1427593077307-225x300

Kiedyś ktoś napisał mi komentarz na blogu: ciekawe kto płaci za Twoje podróże. Powiem tak, w Anglii miałam 3 prace, w Polsce dwie, nawet teraz w Australii pracuję 6 dni w tygodniu. Jeśli ktoś myśli, że rodzice sponsorują czy sponsorowali moje podróże to jest w błędzie. Na wszystkie podróże ciężko pracowałam. Jak nie miałam kasy iść ze znajomymi na piwo, nie szłam, bo wiedziałam, że za kilka miesięcy będę piła piwo w Phuket, Kapsztacie albo Barcelonie. Proste.  Jedyny raz, kiedy ktoś zapłacił za mój bilet, to był mój pierwszy bilet do Australii, ale o tym może kiedyś 🙂 .

Dobra, mamy już bilet, wiemy, że miejsce, w które jedziemy ma wiele interesujących miejsc i odłożyliśmy wystraczająco pieniędzy. Kupuję przewodnik. Tak jest. To jest chyba moja ulubiona część etapu planowania podróży. Już się dość nawkurzałam, że nie mogę znaleźć odpowiedniego biletu albo nie mogę go jeszcze kupić bo czekam na wypłatę, ale w końcu kupiłam i wiem, że jadę w świat. Teraz idę do księgarni i szukam przedwodnika, który będzie mi towarzyszył aż do powrotu z wakacji. Biorę go wszędzie ze sobą i czytam. Używam też stron internetowych i recenzji innych turystów bądź podróżników i zapisuję co, gdzie i kiedy. Jadąc do obcego kraju zawsze mam plan, co chce zobaczyć i gdzie pójść ale zostawiam kilka dni ‘wolnych’ na nieprzewidziane atrakcje. Poza tym nie rezerwuję atrakcji na internecie, bo po prostu jest taniej wykupić wycieczki już na miejscu.  Szczególnie w miejscach jak Bali czy Tajladnia, w których trzeba się targować. Ceny różnią się nawet do 50%.

Strona, z której często korzystam przed wakacjami to TripAdvisor. Można znaleźć dużo praktycznych informacji i opinii na różnego tematy innych podróżników.

DSC_2456

DSC_2460

Oczywiście sprawdzam, czy moje ubezpieczenie obejmuje odwiedzany kraj i czy potrzebuję szczepionki. Niektóre szczepionki trzeba przyjąć odpowiednio wcześnie, więc warto to sprawdzić, aby mieć wystarczająco czasu na sczepienia.

Ostatnim etapem jest szukanie noclegów. Tak samo jak z szukaniem biletów, może to trochę zająć czasu. Czytam recenzje i sprawdzam strony pod względem cen, lokalizacji, basenu i śniadania. Basen i śniadania to są dwie rzeczy, do których uwielbiam mieć dostęp w hotelu. Nie wyobrażam sobie rozpoczęcia dnia od szukania miejsca na śniadanie albo niejedzenia go w ogóle. No i uwielbiam odpoczywać w basenie po całym dniu biegania i zwiedzania.  Przeważnie wybieram kilka opcji hotelowych, które mi najbardziej pasują i przez jakiś czas bliżej im się przyglądam. Robię tak zwane ‘za i przeciw’ i wybieram ten najbardziej odpowiedni dla mnie. UWAGA! Drogi hotel, nie oznacza najlepszy!

Hoteli szukam na:

Booking

Wotif 

Kilka krótkich wskazówek na udaną podróż:

  1. Drukuj wszystkie rezerwacje lotniczne i hotelowe (z nazwą, adresem i telefonem hotelu).
  2. Sprawdź, ile bagażu możesz odprawdzić i zabrać na pokład. Każda linia lotnicza mi inne wymogi.
  3. Sprawdź, czy Twoja karta działa za granicą.
  4. Spakuj wygodne ubrania na loty i zwiedzanie.
  5. Pakuj się z głową. Nie zabieraj ze sobą za dużo rzeczy.
  6. Weź ze sobą waluty do krajów odwiedzanych. Weź też pod uwagę kraje, w których się zatrzymujesz na lotnisku. Na lotnisku kursy są zawyżone.
  7. Weź pod uwagę ceny atrakcji, które często są wysokie.
  8. Zapisuj notatki z podróży. Ja prowadzę dziennik z moich podróży.
  9. Zaraz po powrocie z wakacji drukuj zdjęcia. Przyjemniej ogląda się zdjęcia w albumie niż na komputerze. Poza tym, mamy tendecje do robienia kilku zdjęć tej samej osobie, miejscu bądź rzeczy. Kto chce widzieć 1 zdjęcie robione z 20 razy?
  10. Baw się dobrze!

A Wy jak planujecie Wasze podróże?

Podzielcie się!

0

Facebook - Komentarze

Dzięki, że zaglądasz na bloga. Jeśli spodobał Ci się wpis, nie wahaj się zostawić po sobie śladu w postaci komentarza lub polecenia tekstu przez kliknięcie serduszka. Każdy pozytywny sygnał od czytelników motywuje mnie do dalszego pisania bloga. - Karolina

Komentarze do “Jak zaplanować podróż?”

Zostaw komentarz

  • subskrybuj



  • Najczęściej komentowane