Safari w RPA

0

W wieku 22 lat poleciałam do RPA. Jechałam do w odwiedziny do koleżanki, która jest stamtąd i razem z jej chłopakiem podróżowaliśmy. Była do moja pierwsza duża podróż i teraz patrząc z perspektywy czasu, niewiele wiedziałam o podróżowaniu.

1. Nie wiedziałam, że na tak długie loty trzeba się wygodnie ubrać. Leciałam w spodniach rurkach. Wyobraźcie sobie jak się czułam nie mogąc wygodnie ułożyc nóg w samolocie przez wiele godzin.
2. Nie zwróciłam uwagi na pogodę jaka będzie w RPA.
3. Kupując bilet do Johannesburga nie zwróciłam na długość przesiadek.
4. Po przylocie do Johanneburga leciałam do Durban. Oczywiście nie kupiłam biletu przed wylotem, zrobiłam to dopiero na lotnisku w RPA co oznaczało kolejne godziny spędzone na lotnisku i droższą cenę biletu.
5. Moja karta nie działała za granicą.
6. Nie wzięłam pod uwagę cen atrakcji, które często są wysokie.
7. Myślałam, że karta będzie działać, więc nie wzięłam wystarczająco gotówki, żeby ze sobą nie nosić.
8. Nie zapisywałam notatek z podróży. Teraz wszędzie zabieram ze sobą zeszyty i codzinnie robię notatki i zapisuję gdzie byłam i co robiłam.

Gdyby nie te błędy kilka lat temu to bym pewnie do dziś latała przez świat w rurkach. Przynajmniej wiem, że w dresikach najwygodniej :).

Jak myślę o Afryce, to przychodzi mi na myśl safari. Oczywiście wybrałam się, ale przez to, że nie robiłam notatek za nic nie pamiętam, gdzie pojechaliśmy. W każdym bądź razie musiało to być w okolicy miasta Durban.
Jechaliśmy jeep’em i na jeep’ie. Z dachu samochodu oglądaliśmy dzikie zwierzęta, zza szyby, kilka metrów od nas wylegiwały się lwy. Kilka metrów dalej żyrafy wsuwały jakieś liście, zebry właściwie nic nie robiły ciekawego  Oglądaliśmy hipopotamy, które ponoć są bardzo szybkie i agresywne. A zawsze mi się wydawało, że hipcie są takie słodkie.

62556_431091221497_3867704_n

63870_431092256497_4079744_n
Byliśmy na pokazie afrykańskich ptaków. Ten na zdjęciu z koralikami i warkoczami na głowie (nazwy nie pamiętam) został wypuszczony i po kilku minutach miał wrócić. I nie wrócił. Trenerzy używali gwizdków i próbowali namierzyć ptaka… bez powodzenia. Naśmialiśmy się co niemiara. Mam nadzieję, że udało się namierzyć uciekiniera.

62556_431091226497_5559794_n

62556_431091201497_3268534_n

62556_431091211497_780094_n

62556_431091206497_1464799_n

Pierwszy raz dotknęłam i nawet dostałam buziaka od słonia. Te słonie na zdjęciu to jeszcze dzieciaki. Jak podjechaliśmy akurat taplały się błocie. O ja, ale śmierdziały. Ktoś zostawił jabłko w aucie i otwartą szybę. Słoń sięgnął trąbą po jabłko i było po jabłku. Niesamowite przeżycie!

0

Facebook - Komentarze

Dzięki, że zaglądasz na bloga. Jeśli spodobał Ci się wpis, nie wahaj się zostawić po sobie śladu w postaci komentarza lub polecenia tekstu przez kliknięcie serduszka. Każdy pozytywny sygnał od czytelników motywuje mnie do dalszego pisania bloga. - Karolina

Zostaw komentarz

  • subskrybuj



  • Najczęściej komentowane