Różowa niedziela w Brisbane

1

Od 1991 roku w każdą niedzielę w okolicach dnia kobiet organizowany jest w Brisbane RACQ International Women’s Day Fun Run. Jest to nic innego jak 5 kilometrowy bieg charytatywny. Fundusze co roku zbierane są na walkę z rakiem piersi. Oprócz tego, celem akcji jest podniesie świadomości o chorobach, na które narażone są kobiety.

IMG_4346

Bieg potocznie nazywany jest Pink Run, czyli różowym biegiem. Kolor różowy kojarzy się z przede wszystkim z kobietami, ale jest też kolorem tzw. Pink Ribbon, czyli Różowej Wstążki. Jest ona symbolem walki z rakiem piersi. Jak zobaczycie kogoś z przypiętą małą różową wstążką do ubrania, będziecie wiedzieć, że ta osoba wspiera walkę z rakiem piersi.

W dniu biegu Brisbane zalewa różowa fala. Dosłownie. Każdy z uczestników dostaje przed biegiem różową koszulkę, w której biegnie lub spaceruje. Wygląda to niesamowicie! Cała trasa jest różowa.

FullSizeRender

Od 6 rano kobiety w różnym wieku, panie i dziewczynki, maluchy w wózkach gromadzą się na South Bank, gdzie jest linia startu. W akcji bierze udział również  duża liczba panów, ale zdecydowanie przeważa płeć piękna.

Trasę 5ciu kilometrów można przebieć bądź przejść spacerem. Wyznaczonych jest kilka godzin startu, w zależności, czy ktoś trasę pokonuje biegiem poniżej 30 minut, truchtając czy spacerując. Niesamowite jest to, że w akcji biorą udział ludzie w każdym wieku i formie: bobasy, dzieci spacerujące z rodzicami za rękę, dorośli, osoby starsze i niepełnosprawni. Każdy biegnie lub idzie w swoim tępie, tak żeby dojść i pomoć tym, których dotknęło starszne choróbsko. Nie liczy się, jak szybko dojdą do mety, ale ich udział w akcji i wysiłek.

IMG_8824

FullSizeRender (1)

Trasa zaczyna się na moście Victoria, prowadzi wzdłuż rzeki po stronie miasta, przez ogrody botaniczne, most Goodwill i South Bank. Na mecie czeka na nas woda i stoiska z jedzeniem i napojami. Można sobie również zrobić pamiątkowe zdjęcie w fotobudce.

IMG_8852

IMG_8794

W Polsce nigdy nie biegałam, nie lubiłam biegania, ale coś zmieniło się po przeprowadzce do Australii. Na początku było ciężko. Próbowałam biegać, ale zatrzymywałam się co kilka metrów, szłam kawałek i znowu zaczynałam bieć. w 2014 z koleżanką zdecydowałyśmy się wziąć udział w biegu charytatywnym. Po tym biegu byłam ogromnie zmotywowana do kolejnych biegów. Wiedziałam, że ktoś, kto sam nie może biec liczy na moją pomoc. W tamtym roku wzięłam udział w biegach charytatywnych na 8 i 14 kilometrów. Rok zakończyłam przebiegnięciem półmaratonu (21,1 kilometrów). Wszystko jest możliwe przy odrobinie samozaparcia.

Od 2014, oprócz biegania wzięłam udział w kilku 50-kilometrowych i jedno 100-kilometrowym rajdzie na rowerze, 20-kilometrowych biegach w błocie i torach przeszkód. Wszystkie fundusze przeznaczone są na fundacje charytatywne.

Jeśli ktoś szuka motywacji, to bieganie w wielkiej grupie daje dużo motywacji. Dla mnie udział w takich akcjach jest ogromną motywacją i daje wielką satysfakcję. Szczególnie jak na mecie kibicują i czekają na mnie osoby dotknięte chorobą. Przede wszystkim, robimy dobry uczynek dla kogoś i przy okazji samego siebie. Fajnie jest komuś pomagać. Chyba to wystarczający powód, żeby zerwać się z łóżka o 5.30 w niedzielę? 🙂

Braliście udział w akcjach charytatywnych? Dlaczego? Aby pomóc komuś dotkniętnego chorobą? Czy aby podnieść świadomość o pewnych chorobach czy po prostu dla swojego zdrowia?

Podzielcie się!

1

Facebook - Komentarze

Dzięki, że zaglądasz na bloga. Jeśli spodobał Ci się wpis, nie wahaj się zostawić po sobie śladu w postaci komentarza lub polecenia tekstu przez kliknięcie serduszka. Każdy pozytywny sygnał od czytelników motywuje mnie do dalszego pisania bloga. - Karolina

Zostaw komentarz

  • subskrybuj



  • Najczęściej komentowane